![]() |
WITAMY NA
STRONIE O POLONII, DLA POLONII I NIE TYLKO... |
![]() |
![]() |
Czwartek, 2 lutego
2006 Katarzyny, Marii,
Miłosława więcej >>>
|
![]() |
![]() |
|
|
"Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci" List do
polskich władz
Polskie
Stowarzyszenie "Rodzice Przeciw Dyskryminacji
Dzieci" Beata Monika
Pokrzeptowicz-Meyer
XXX Bielefeld
beata.pokrzeptowicz@uni-bielefeld.de |
Bielefeld, dn.
31.10.2005 |
| |
Sz. Pan Ambasador
Dr. Andrzej Byrt Sz. Pan Radca - Min.
Ryszard Szklany Ambasada Rzeczypospolitej
Polskiej Wydział
Konsularny Richard-Strauss-Str.11, 14193
Berlin | Wasza
Ekscelencjo, Szanowny Panie Ministrze,uprzejmie
dziękujemy za Pana pismo z dnia 21.10.2005 r. i wskazówki
natury prawnej dotyczące naszej organizacji. Ponieważ
od dłuższego czasu walczymy z problemem dyskryminacji osób
polskiego pochodzenia oraz języka polskiego, mamy liczne
doświadczenia z niemieckimi urzędami, sądami oraz prawnikami,
chcielibyśmy podzielić się tymi wieloletnimi spostrzeżeniami i
doświadczeniami. Świadomi praw i obowiązków
rodzicielskich, już zawierając polsko-niemieckie małżeństwa
byliśmy poinformowani o pozytywnym efekcie bilingualizmu
(ogromnego skarbu) dla rozwoju naszych dzieci. Byliśmy
również poinformowani o konstytucyjnym obowiązku państwa
polskiego i niemieckiego, zagwarantowania nam i naszym
dzieciom wolności języka i innych podstawowych praw człowieka
(w tym praw dziecka). Realizacja gwarancji tych
konstytucyjnych praw w życiu okazała się całkiem
inna. Poniżej fakty, z jakimi zostaliśmy skonfrontowani:
- Zakaz używania języka polskiego
Zakaz
języka polskiego wydawany jest zazwyczaj w formie ustnej lub
pisemnej, najczęściej przez pracowników Urzędu Do Spraw
Dzieci i Młodzieży (Jugendamt/Amtsvormund), w przypadku gdy
niemiecki rodzic zażąda wobec polskiego rodzica wizyt z
dzieckiem pod nadzorem (begleiteter Umgang). Bardzo często
pojawia się nakaz sądu niemieckiego (einstweilige Anodnung)
odbierający dziecko polskiemu rodzicowi - przy tym rodzic
polski dowiaduje się o tym od Jugendamtu, bo nie miał
przedtem żadnej możliwości zajęcia stanowiska wobec
stawianych mu tym samym zarzutów. Zostają stworzone fakty
dokonane, a potem następuje uzasadnienie prawne.
Taką
właśnie rolę spełnia ustanowiona w 1938 roku instytucja
Jugendamtu/Amtsvormund. Jej zadaniem jest
ubezwłasnowolnienie dzieci i ich rodziców na terytoriach
niemieckich. Jugendamt jako jedyna niemiecka instytucja nie
posiada jednostki nadrzędnej i nie podlega żadnej
kontroli.
Na początku i zdecydowanie na pierwszym
miejscu chcielibyśmy zaznaczyć, że zakaz używania języka
polskiego jest bezprawny.
Niemieccy prawnicy
wymieniają cały szereg paragrafów i ustaw, które (ze względu
na obszerność tematu) załączamy osobno do tego pisma (w
języku niemieckim).
Skracając (po polsku) można
powołać się m.in. na następujące akty prawne: Prawa
zagwarantowane w konstytucyji obydwu państw, "Traktat o
dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy" (polsko -
niemiecki) z 17.06.1991r, art. 21 dot. ochrony tożsamości
kuluralnej, językowej itd., Powszechna Deklaracja Praw
Człowieka, Konwencja o Zwalczaniu Wszelkich Form
Dyskryminacji Rasowej, Paryska Karta dla Nowej Europy, art.
8 i art. 6 par. 1 Konwencji Praw Człowieka.
Fakt, że
przytaczamy tu paragrafy ustawodawstwa niemieckiego i
międzynarodowego potwierdzające nasze racje - nie mogąc
jednocześnie uzyskać potwierdzenia bezprawności stosowania
tej praktyki przez sądy niemieckie - także tej II-giej
instancji pozostawiamy bez komentarza. Faktem jest także,
że Niemcy nie uznają w sprawach rodzinnych wyroków Trybunału
Europejskiego. Więcej informacji na ten temat można
uzyskać na stronach internetowych międzynarodowych
organizacji rodziców walczących o swoje "niemieckie" dzieci,
stronach prawników oraz naukowców zajmujących się tym
problemem, n.p.: http://www.jugendamt-wesel.com/CEED-ge.htm.
Jako
powód zakazu języka polskiego podaje się m.in.:
- Argument ("praktyczny"): brak pracowników
polskojęzycznych
Cytat: " ... wir können
nicht jede Dienstleistung (!) in jeder Sprache
anbieten" Abstrahując od bezprawności tego zakazu -
jest to nieprawdą. Do dyspozycji sądów i Jugendamtów są
także i polskojęzyczni rzeczoznawcy (polecani przez
rodziców i organizacje ochrony praw dziecka). Według
naszych informacji Polska nie ingeruje (językowo) w
kontakty rodziców z dziećmi i daje niemieckim rodzicom (w
sprawach sądowych i w okolicznościach im towarzyszących)
do dyspozycji tłumacza.
- Argument (prawniczy): "dobro dziecka"
("Kindeswohl")
Zgodnie z prawnym
statusem niemieckich Jugendamtów ich oficjalnym zadaniem
jest ułatwianie kontaktów dziecka z rodzicem dla "dobra
dziecka". Nakaz języka niemieckiego i zakaz polskiego jest
dla "dobra (niemieckiego) Jugendamtu" i stoi
w sprzeczności z "dobrem (dwujęzycznego)
dziecka".
- Argument ("szkody psychicznej dla rozwoju
dziecka"): dzieci żyją w Niemczech i ważniejsze jest, by
mówiły po niemiecku
Cytat: "Für die Kinder
kann die Förderung (!) in der deutschen Sprache nur
vorteilhaft sein, da diese in diesem Land
aufwachsen..." Należy zaznaczyć, że nikt z polskich
rodziców nie zakazuje dzieciom mówić po niemiecku. Robią
to one podczas pobytu u niemieckich rodziców w Niemczech
przez 24 godziny na dobę. Poza tym chodzi tu o
jednogodzinną wizytę. Biorąc pod uwagę fakt, że w znanych
nam przypadkach polski rodzic, jeśli jeszcze w ogóle może
widywać dziecko - widuje je raz, maksymalnie dwa razy w
miesiącu - Jugendamt nie ma czasu, personelu itd. na
organizowanie więcej wizyt - nawet dla laika jest
oczywiste, że nie spowoduje to szkody dla psychiki
dziecka.
W tym miejscu należy wyjaśnić, jaki cel ma
właściwie taka z reguły nieuzasadniona wizyta
nadzorowana (begleiteter Umgang)? Jugendamt
finansuje organizacje n.p. Kinderschutzbund albo Jugend-
und Elternberatung wyspecjalizowane w tym celu. Ich
zadaniem jest nadzorowanie kontaktów pomiędzy dziećmi a
rodzicami patologicznymi, podejrzanymi o pedofilię,
alkoholizm, narkomanię lub molestowanie dzieci - czyli
rodziców zagrażających "dobru dziecka". Poprzez
zaliczenie nas do tej patologicznej grupy zagrożeniem dla
naszych dzieci jest konkretnie używanie przez nas języka
polskiego w Niemczech. Innego uzasadnienia tych
nadzorowanych kontaktów nie ma. Jugendamt twierdzi, że
jednogodzinna rozmowa - zabawa z dzieckiem po polsku
spowoduje u niego szkodę psychiczną. Obstawanie polskiego
rodzica przy konieczności kontynuacji nauki języka
polskiego jest dla pracownika Jugendamtu objawem choroby
psychicznej polskiego rodzica (bo tak naprawdę nie zależy
mu na widywaniu dziecka). Opinia pracownika Jugendamtu
(absolwenta sportu i pedagogiki społecznej) jest
ważniejsza niż opinia dyplomowanego psychologa
nadzorującego spotkania, który twierdzi, że polski rodzic
nie jest szkodliwy i nie ma potrzeby kontynuowania tych
wizyt. Ale Jugendamt nadal nakazuje polskiemu rodzicowi
wizyty pod nadzorem. Dlaczego?
Prawdziwym celem
takiego nakazu jest zniszczenie więzi polskiego rodzica z
dzieckiem, ponieważ zakaz polskiego i wizyty nadzorowane
gwarantują, że polski rodzic coraz rzadziej będzie miał
kontakt z własnym dzieckiem i zostaną stworzone pewne
fakty: osłabienie lub wypaczenie (deprywacja) lub
zniszczenie więzi rodzicielskiej (oraz wynarodowienie
dziecka), co zostaje póĄniej potwierdzone niemieckiemu
sądowi przez (niemieckojęzycznego) psychologa -
rzeczoznawcę, który w "badaniu" (w języku niemieckim)
przemilcza te nienormalne okoliczności w jakich badał
dziecko (stres, nienaturalne okoliczności spotkań
polskiego rodzica z dzieckiem, psychiczne obciążenie
poniżającej polskiego rodzica serii wizyt pod nadzorem,
dłuższa izolacja dziecka od polskiego rodzica za sprawą
wizyt nadzorowanych, komunikacja w obcym języku
itd.). Nie podanie się zakazowi polskiego i tym samym
samowoli Jugendamtu traktowanie jest jako
niekooperatywność. Sąd w imię "dobra dziecka"
uwzględniając niekooperatywność poskiego rodzica (urzędowo
udokumentowaną przez Jugendamt) i jego słabą więĄ z
dzieckiem zabiera polskiemu rodzicowi władzę rodzicielską
i od razu lub w następnym postępowaniu zakazuje kontaktów
z polskim rodzicem. (Poza tym niemiecki sąd stwierdza
"nieopłacalność" oddania dziecka polskiemu rodzicowi, bo
już się zaasymilowało u niemieckiego rodzica.)
Nie
trzeba dodawać, że "czysto" niemieckojęzyczni rzeczoznawcy
(we wszystkich znanych nam przypadkach) z góry
zakładają o ważniejszym i przez to wyższym statusie języka
i kultury niemieckiej.
- Argumenty "naukowe" wskazujące na słuszność
zakazu
Cytat: "Aus pädagogisch - fachlicher
Sicht" sei es "im Interesse der Kinder nicht
nachvollziehbar, dass die Zeit des begleiteten Umgangs in
polnischer Sprache erfolgen soll." Takich
"naukowych" argumentów nie ma. Nauka stwierdza, że jest
wręcz przeciwnie. Pozytywny wpływ dwujęzyczności na
rozwój i psychikę dziecka jest naukowo bezsprzecznie
udowodniony. Potwierdzają to niemieccy naukowcy
prowadzący w tym roku badania mające na celu sprawdzenia
wyników w nauce (Pisa - Studie) i zalecają wspomaganie
nauki języka ojczystego u dzieci emigrantów, ponieważ
dzięki temu osiągają one zdecydowanie lepsze wyniki w
niemieckiej szkole. Obecnie polityka w Niemczech
wycofuje się z projektów wspierania dwujęzyczności, tym
ważniejsze jest, że polscy rodzice są w stanie
zagwarantować ją swoim dzieciom.
Po
ukazaniu się pierwszych artykułów w prasie (polskiej i
niemieckiej: "Süddeutsche Zeitung", "die Zeit", "Wprost",
"Newsweek", Gazeta Wyborcza", Rzeczpospolita") do pana
Kraszewskiego zgłosiło się 20-tu polskich rodziców z
Niemiec, szukających pomocy i liczących na pozytywną
reakcję. Jak tylko dowiedzieli się, że jednak zabrano mu
dziecko, ogarnął ich strach i obawa represji. Boją się
zgłaszać dzieci do polskiej szkoły i nauki polskiego. A
nawet dochodzi do tego, że swoim dzieciom sami zabraniają
mówić po polsku. My, jako że nie mamy już nic do
stracenia, mamy odwagę poinformować opinię publiczną o
stosowanych w Niemczech praktykach.
- Rola języka polskiego w wychowywaniu
dziecka
Język polski w kontakcie z rodzicem,
który od urodzenia komunikował się z dzieckiem po polsku,
odgrywa szczególną rolę: na jego bazie powstała więĄ dziecka
z polskim rodzicem i za pośrednictwem tego języka była ona
pielęgnowana. WięĄ dziecka jest głównym kryterium
określającego (kategorię prawniczą) "dobro dziecka". Chęć
rozmowy z własnym dzieckiem po polsku (podczas wizyt
nadzorowanych) nie oznacza zamiaru klasyczej nauki języka
polskiego, ale przede wszystkim konieczność (sic!)
utrzymania więzi emocjonalnej z dzieckiem. Ten w oczach
Jugendamtu "nieszkodliwy" zakaz języka polskiego pociąga za
sobą daleko idące konsekwencje - prowadzi on do utraty więzi
polskiego rodzica z jego dzieckiem, w konsekwencji do utraty
władzy rodzicielskiej i sądowego zakazu kontaktów.
- Problem "dyskretnej"
dyskryminacji
Oficjalnie takiego problemu w
Niemczech nie ma. O dyskryminacji mówi się, kiedy jedną
kulturę (wzgl. jej język) uważa się za "lepszą", ważniejszą
itd. Szokującym jest, że niemieccy
psycholodzy-rzeczoznawcy oraz Jugendamt otwarcie używają
takich dyskryminujących argumentów! Dlatego zdecydowanie
należy wpłynąć na to, żeby opiniujący psycholog (tak jak
mediator) był naprawdę rzeczoznawcą i kompetentnym w
sprawach dzieci z małżeństw mieszanych, t.zn. spełniał
odpowiednie kryteria, m.in. uwzględnił dwujęzyczność dziecka
oraz (neutralnie, zgodnie z zasadą równorzędności) obydwie
kultury, z których dziecko pochodzi. Dopiero, jak
psycholog-rzeczoznawca wyda opinię w imię objektywnego
"dobra dziecka", zgodnie z aktualnym i rzeczywistym stanem
nauki, a nie opinię reprezentującą interesy niemieckiego
rodzica czy Jugendamtu, można oczekiwać neutralności
sądu.
- Odbieranie władzy rodzicielskiej (i dzieci) polskim
rodzicom na podstawie badania
psychologa-rzeczoznawcy
Jak to powyżej
wykazaliśmy jest to reakcja łańcuchowa, skrupulatnie
zaplanowana i udokumentowana argumentami "prawniczymi",
"naukowymi", "praktycznymi", "szkody psychicznej" i "dobra
dziecka". Decydującą rolę odgrywa czas, t.zn.
przeciąganie sprawy przez Jugendamt i niemieckie sądy oraz
odmowa udzielenia pomocy w kosztach procesowych (PKH), ze
względu na "znikomą szansę wygrania"
(Aussichtslosigkeit). Jeśli polski rodzic nie jest
jeszcze psychicznie chory, to ma przynajmniej problemy ze
zdrowiem i jest finansowo zrujnowany - tak jak w naszych
wszystkich przypadkach. Sprawozdanie niniejsze
sporządziliśmy na podstawie faktów - naszych
przypadków. Dysponujemy pełną dokumentacją, na którą się tu
powołujemy, względnie cytujemy i gotowi jesteśmy udostępnić ją
polskim przedstawicielstwom dyplomatycznym. Za
konieczność uważamy to, aby - w trudnych i kontrowersyjnych
przypadkach - przedstawiciel polskiego konsulatu (jako
Rechtsbeistand) był obecny na rozprawie sądowej (lub wskazana
przez niego osoba). Nasze doświadczenia pokazały, że samo
okazanie zainteresowania ze strony polskiego
przedstawicielstwa dyplomatycznego jest bardzo
pomocne. Jako że jesteśmy organizacją samopomocy
prosimy o podawanie naszego adresu innym Polakom w podobnej
sytuacji, szukających pomocy. Chcielibyśmy służyć im swoim
doświadczeniem, aby zapobiec dalszym tragediom, bo zwłaszcza w
sprawach o dzieci trzeba reagować
natychmiast. Chcielibyśmy również prosić Państwa o
poinformowanie nas, jak wysoka jest liczba polskich dzieci
uczących się w Niemczech języka polskiego w ramach
szkolnictwa, t.zn. ile dzieci w Niemczech kończy szkołę z
językiem polskim? Jeszcze raz chcielibyśmy podkreślić,
że jesteśmy dobrymi rodzicami i mamy na uwadze zapewnienie
naszym (jeszcze?) dwujęzycznym dzieciom (wynaradawianym i
wyobcowanym półsierotom sądowym) jak najlepszych warunków
rozwoju, przekazanie im naszej polskiej tradycji i polskich
korzeni, oraz naszej rodzicielskiej miłości - w naszym
ojczystym języku. Wszystko po to, bo chcemy zapewnić im
dobre podstawy, pokazać wszelkie możliwości, zapewnić o naszej
rodzicielskiej miłości i odpowiedzialności - co jest niezbędne
dla prawidłowego każdego dziecka - aby potrafiły jak najlepiej
samodzielnie zadbać o własną przyszłość. Uważamy, że
nie są to ani zbyt wygórowane ani niedorzeczne życzenia w
wielokulturowej, ale zjednoczonej Europie. Z
poważaniem Z up. Beata
Pokrzeptowicz-Meyer Mirosław Kraszewski Wojciech
Pomorski
Załącznik (po niemiecku)
Łamanie prawa
przez wydawanie zakazu języka polskiego jest wykroczeniem
przeciwko następującym ustawom:
Es ist ein Verstoß
gegen das Recht, das Gleichbehandlungsgebot, das
Diskriminierungsverbot und gegen die gesetzlichen
Hilfsaufgaben des Jugendamtes. Das Verhalten des
Jugendamtes stellt "eine schwere Verletzung drittbezogener
Amtspflichten in Ausübung eines öffentlichen Amtes dar, §839
BGB, Art. 34 GG." Vorliegend ist § 18 Abs. 3 SGB VIII
verletzt, der hier Richtungsgrundlage für die Verpflichtung
der Behörde darstellt, den Begleiteten Umgang auf Polnisch den
Kindern (Abs. 3 S.1 und 2) und dem polnischen Elternteil (Abs.
3 S.2) gegenüber zu gewähren. Die Norm beinhaltet eine
Regelverpflichtung, mit der Möglichkeit, in atypischen
Situationen einen betreuten Umgang zu verwehren. Eine
atypische Situation liegt hier nicht vor. Durch das
Verhalten des Jugendamtes wurden Rechtsgüter der polnischen
Elternteile, nämlich zum einen deren in § 1684 Abs. 1,2 Hs.
BGB verbürgtes Umgangsrecht und zum anderen ihr in § 1626 I,
III 1 BGB gewährleistetes Sorgerecht und damit letztlich ihre
durch das Grundgesetz geschützten Grundrechte auf Familie und
ihr allgemeines Persönlichkeitsrecht aus Art. 2 Abs. 1, S. 1
verletzt, damit gleichzeitig das durch Staatsvertrag normierte
Europäische Menschenrecht auf Achtung des
Familienlebens. Art. 8 Abs. 2 der Europäischen
Menschenrechtskonvention (EMKR) lautet dazu noch: "Der
Eingriff einer öffentlichen Behörde in die Ausübung dieses
Rechtes ist nur statthaft, wenn er gesetzlich vorgesehen ist
und eine Maßnahme darstellt, die in einer demokratischen
Gesellschaft ... zum Schutz der Gesundheit oder Moral oder zum
Schutz der Rechte und Freiheiten anderer notwendig
ist." Das ist bei den polnischen Eltern ohne jeden
sachlichen Anlass und ist daher rechtswidrig. Ein
zurechenbarer immaterieller Schaden in der geltend gemachten
Höhe liegt ebenfalls vor, der hier in Geldeswert auszugleichen
ist, § 253 BGB. Insofern handelt es sich hier um eine
schwere Verletzung des allgemeinen Persönlichkeitsrechts der
polnischen Eltern. Durch das Vorgehen des Jugendamtes, zu
einer Zeit, wo der Umgang nicht stattfand, einem Zeitraum, der
nach gesicherter und allgemein bekannter wissenschaftlicher
Erkenntnis für die Sprachförderung und -erziehung - gerade die
Fähigkeit zum Erlernen mehrerer Sprachen (auch in Zukunft)
betrifft - von nicht wieder gut zu machender Bedeutung
ist. Das gilt entsprechend für das gleichgesicherte
Recht der (polnischen) Kinder. Der hindurch
entstandene Schaden liegt indes nicht nur in der nunmehr
lebenslang verminderten Begabung der Kinder zum Erlernen
mehrerer Sprachen und damit der dauerhaften erheblichen
Minderung wichtiger Bildungs- und Berufschancen, sondern
gerade auch in einer dauerhaften - zumindest ganz erheblichen
- Entfremdung der Kinder von der polnischen Kultur, einer
damit einhergehenden verminderten Identifikationsfähigkeit mit
den polnischen Wurzeln und der in Polen lebenden
polnischsprechenden Verwandtschaft der Kinder. Dabei kommt
dem Gesichtspunkt der Ehrverletzung ein besonderes Gewicht zu.
Die polnischen Eltern und ihre Kinder sind in ihrer Ehre und
Würde als polnischsprachige, polnischstämmige Bürger der BRD
bzw. der Republik Polen verletzt; in ihrem Anspruch auch und
gerade gegenüber staatlichen Stellen auf Achtung und Respekt
ihrer Personen, ihrer Herkunft, ihrer Muttersprache und ihrer
Familie. Aus den Darlegungen ergibt sich entsprechend auch
ein diesbezüglicher Schadensersatzanspruch aus Art. 20 Abs.
1,3; 21 Abs. 1 des Vertrags zwischen der BRD und der Republik
Polen über gute Nachbarschaft und freundschaftliche
Zusammenarbeit vom 17.06.1991. Nach Art. 21 Abs. 1 sind beide
Artikel Schutzgesetze i.S.v. § 823 II BGB.
| |
|
![]() |
![]() |
Copyright by
Stowarzyszenie Wspólnota Polska Strona finansowana przez SENAT
RP | |