|
Świat
NIEMCY Pokrzywdzeni rodzice
zwracają się o pomoc do polskiego
eurodeputowanego
Jugendamty oskarżone o
"kradzież dzieci"
Dziesiątki niemieckich rodzin
proszą polskiego eurodeputowanego Marcina Libickiego o
pomoc w odzyskaniu dzieci, które odebrały im niemieckie
urzędy (Jugendamty)
|
|
|
Petra Heller
JAKUB
OSTAŁOWSKI |
Niemieccy rodzice dowiedzieli się o możliwości
złożenia petycji do Parlamentu Europejskiego od
berlińskiego adwokata Stefana Hambury, który jest
pełnomocnikiem w sprawach polskich rodziców
dyskryminowanych w Niemczech. Od ponad roku Hambura
broni Polaków, którzy po rozwodach walczą z bezdusznymi
urzędnikami o prawo używania ojczystego języka w
kontaktach ze swoimi dziećmi.
Pod koniec stycznia Komisja Petycyjna PE po raz
pierwszy zajęła się skargami czworga Polaków
mieszkających w Niemczech. W ich sprawie przewodniczący
komisji MarcinLibicki gościł w ubiegły czwartek w
Berlinie. Podczas rozmów z delegacją Komisji Petycji
Bundestagu, Libicki ostro skrytykował zachowanie
Jugendamtów (niemieckich urzędów ds. dzieci i
młodzieży). Zapowiedział, że będzie walczył tak długo aż
te urzędy przestaną łamać prawa polskich obywateli.
Zdecydowane działanie Libickiego dało nadzieje
niemieckim rodzicom, którzy uważają, że Jugendamty
bezprawnie odebrały im prawa rodzicielskie. Dziesiątki
rodzin zgłosiły się w ostatnich tygodniach do Komisji
Petycyjnej PE. Wiele z nich od lat walczy o zwrot
dzieci, które wychowują się w domach dziecka lub
rodzinach zastępczych.
Petrze Heller z Bambergu Jugendamt odebrał syna w
kwietniu 2004 roku. Urzędnicy uznali że życie9-letniego
Aeneasa jest zagrożone, ponieważ jego matka leczy go od
wielu latna boreliozę. Ich zdaniem kobieta cierpi na
syndrom Münchhausena, chorobę psychiczną, która powoduje
iż rodzicom się wydaje, że ich dzieci są chore.
Petra Heller twierdzi, że decyzja Jugendamtu opierała
się na ekspertyzie psychiatrycznej lekarza, którynigdy
jej nie badał. - Sąd rodzinny w Bambergu zignorował ten
fakt. Mimo iż przedstawiłam wyniki badań potwierdzające,
że jestem zdrowa, odebrał mi prawa rodzicielskie
-powiedziała "Rz". - Od trzech lat mój Aeneas gnije w
domu dziecka, a ja muszę się ukrywać, żeby mnie nie
umieścili w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym -
dodała. W tej chwili kobieta jest w Polsce, liczy na
pomoc polskich polityków. W ubiegłą sobotę Libicki
spotkał się z nią i jej adwokatem Stefanem Hamburą w
swoim biurze w Poznaniu. - Postanowiłem pomóc pani
Heller jak i wszystkim niemieckim rodzicom w podobnej
sytuacji - powiedział Libicki "Rz". - Komisja Petycyjna
nie może oddać rodzicom dzieci, ale może użyć presji aby
nakłonić władze niemieckie do sprawdzenia czy Jugendamty
nie łamały podstawowych praw odbierając im dzieci -
dodaje.
Aleksandra Rybińska
|